poniedziałek, 19 października 2020

Tysiąc dwieście pięćdziesiąty dziewiąty tekst o zatrzymaniu Margot, ale sprawdź, bo może źle policzyłem.

 

Próbuję tu odtworzyć narrację towarzyszącą i następującą po zatrzymaniu osoby niebinarnej posługującej się pseudonimem Margot. Uwzględniam tylko te wątki, które wydają mi się ważne, czyli niekoniecznie te wzbudzające największe zainteresowanie. Po zatrzymaniu Margot pojawiło się wiele głosów wskazujących na bezzasadność (w odniesieniu do przesłanek z Kodeksu Karnego) tego środka w tej sytuacji. Pojawiały się mniej lub bardziej bezpośrednie sugestie, że tymczasowy areszt jest formą represji ze strony władzy.

Piotr Trudnowski na stronie Klubu Jagiellońskiego napisał, że tymczasowy areszt i inne o wiele bardziej dolegliwe sankcje i działania Policji są smutną normą. Przykładem są tu działania Policji wobec grup kibicowskich takie jak wrzucanie gazów łzawiących do zamkniętego pojazdu pełnego ludzi itp. Jako, że środowiska kibicowskie kojarzone są z ideowym zapleczem wrogim wobec ideowego zaplecza aktywistów LGBT, miałoby to świadczyć o tym, że przemoc Policji nie ma względu na zapatrywania bitych i aresztowanych obywateli. Nie warto doszukiwać się w działaniach Policji motywacji politycznych lub ideologicznych, jakkolwiek same działania wydają się być nieuzasadnione i niezgodne z prawem- przekonuje Trudnowski.

Przepraszam za – pozornie tylko – osobisty wtręt, ale mam poczucie, że obie te narracje jednocześnie opisują jakąś prawdę, ale przeoczają przy tym coś, co domaga się zauważenia. To tego rodzaju poczucia często tworzą polityczność naszej codzienności: czujemy, że coś nie gra, że życie społeczne powinno wyglądać inaczej, ale też że powinno być opisywane inaczej, niezależnie czy stoimy po którejś stronie sporu, czy wydaje nam się, że stoimy z boku. Dlatego poświęcam im (tym poczuciom) uwagę.

Takie poczucia są, jak może się zdawać, częścią tego, co Michel Foucault nazwał władzą kapilarną. Chodzi o władzę egzekwowaną nie przez użycie przymusu lub autorytetu, ale przez drobne (z punktu widzenia społeczeństwa) kanały jak pojedyncze wypowiedzi, drobne pozaprawne działania z życia codziennego, które dopiero zebrane razem tworzą doświadczenie i wrażenie tego, co wolno i czego nie wolno.

Pozostając przy podanych przykładach: aresztowanej osoby niebinarnej działającej na rzecz LGBT i grup kibicowskich, można by wysunąć pewien argument. Taki mianowicie, że osoby mówiące przy okazji aresztowania Margot: „nie mówimy, że Margot jest niewinna, tylko że areszt tymczasowy jest nieuzasadniony” nie podnosiły głosu w setkach innych sytuacji, kiedy areszt był równie nieuzasadniony, ale stosowany wobec osób być może postrzeganych jako wrogie i niebezpieczne dla mówiących. Łatwo w ten sposób zdyskredytować postawę mówiących jako hipokryzję, stosowanie podwójnych standardów itp. (Pomińmy oczywisty argument, że los aktywistów LGBT obchodzi mówiących bardziej, więc siłą rzeczy łatwiej dowiadują się o przypadkach użycia przemocy wobec nich). Mimo tak postawionego argumentu, nie musi to wynikać z hipokryzji lecz właśnie z bycia poddanym działaniom różnych kanałów działania władzy, tak jak działaniom różnych kanałów władzy poddane są omawiane tu grupy i działania prowadzone wobec nich.

Środowiska kibicowskie wydają się być skonfrontowane ze szczelną ścianą swojego wizerunku. Wizerunku bardzo spójnego zarówno w mediach, sferach władzy politycznej i życia codziennego. Można go podsumować popularnym potocznym zwrotem będącym reakcją na doniesienia o kolejnych starciach grup kibiców: „a niech się nawzajem pozarzynają, będzie o kilku bandytów mniej”. Dyskurs władzy politycznej z czasów PO nieznacznie odbiegał poziomem od tego „bonmotu”. Dyskurs władzy politycznej czasów PiS skupia się raczej na omijaniu wstydliwego tematu kibiców, jako że temat ów jest chętnie „sklejany” przez opozycyjne grupy polityczne z ideowym zapleczem środowisk Zjednoczonej prawicy. W efekcie wizerunek ten siłą inercji nie zmienia się. Nie naruszają go też, jak się zdaje, pojawiające się tu i ówdzie informacje o rozmaitych akcjach charytatywnych inicjowanych przez kibiców.

Taki wizerunek sprawia, że informacje o naruszeniach praw obywatelskich, jakich dopuszcza się Policja wobec członków grup kibicowskich wpadają w łatwo dostępne i dobrze znajome użytkownikom schematy unieważniania w przestrzeni medialnej i w dyskursie życia codziennego: „gdyby nie niszczyli stadionów / nie wszczynali burd itd., to mieliby spokój, sami są sobie winni”. Czyli problemu nie ma, nie musimy się niczym martwić, a Policja przecież musi sobie jakoś radzić z bandytami.

W przypadku aktywistów działających na rzecz praw osób LGBT, ich działalność wywołuje widoczną polaryzację w społecznym odbiorze i ocenie. Od afirmacji i heroizacji („walczą o prawa człowieka”) poprzez nie potępiający, choć bezwzględnie unieważniający „zdrowy rozsądek” („niech sobie robią w łóżku co chcą, ale po co się z tym obnosić?”) po potępienie i interpretację w kategoriach „cywilizacji śmierci” i „kulturowego marksizmu”. Na te interpretacje nakładają się dodatkowe napięcia o charakterze klasowym, pokoleniowym, estetycznym itd. Rozmaite wektory władzy o różnym charakterze i pochodzeniu sprawiają, że sytuacje konfliktowe, w których aktorami są aktywiści LGBT uruchamiają równocześnie wiele scenariuszy nadających takim wydarzeniom dużą wagę, choć scenariusze te mogą mieć przeciwstawne lub rozbieżne cele. Znowu mamy kontinuum: wypowiadają się wszyscy, od obrońców praw człowieka po obrońców rodziny i „zwykłych” obywateli, co sprawia, że omawiany problem jawi nam się jako społecznie istotny, niezależnie czy postrzegany jako zjawisko dobre, czy złe.

Osoby alarmujące w sprawie nieuzasadnionego zatrzymania „Margot” nie są stosują więc podwójnych standardów. Poruszają się tylko w obrębie tak, a nie inaczej funkcjonujących systemów różnego rodzaju władzy. Równocześnie robią to, co uważają za słuszne a w efekcie spotykają się z taką, a nie inną reakcją tychże systemów. To samo można powiedzieć o członkach i rzecznikach grup kibicowskich, z tym zastrzeżeniem, że ci uważają za słuszne coś zgoła innego i spotykają się z reakacjami zgoła innymi od członków i rzeczników grup LGBT.

Disclaimer

To, że tak umiejscawiam środowiska LGBT i kibicowskie w sieci relacji władzy nie ma sugerować, że jedni mają lepiej (bo mają wsparcie części mediów i sporej części społeczeństwa) a drudzy mają gorzej, ponieważ wszyscy uważają ich za bandytów, a łamanie ich praw nie jest nagłaśniane. Tym bardziej nie sugeruję też, kto (ani że ktoś w ogóle) tu jest „dobry” a kto „zły”. Ten tekst nie jest o tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tysiąc dwieście pięćdziesiąty dziewiąty tekst o zatrzymaniu Margot, ale sprawdź, bo może źle policzyłem.

  Próbuję tu odtworzyć narrację towarzyszącą i następującą po zatrzymaniu osoby niebinarnej posługującej się pseudonimem Margot. Uwzględniam...